Klątwa rozwoju: choroby cywilizacyjne


BUDERHIN fizjologiczna żółtaczka u noworodków nie wymaga leczenia

Człowiek, w odróżnieniu od innych gatunków zamieszkujących naszą planetę, poprzez swoje intensywne dążenie rozwojowe, wytworzył formę współistnienia jednostek w grupach zorganizowanych na wysokim poziomie. Społeczeństwo, bo to o nim mowa, w szerszym ujęciu określa się mianem cywilizacji. Jej unikalność przejawia się w takich aspektach jak poziom rozwoju kultury materialnej, stopień opanowania środowiska naturalnego oraz wytwarzanie instytucji wsparcia działalności społeczeństwa. Sam rozwój cywilizacji leży w centrum jej zainteresowań – wszystko co dzieje się w jej obrębie zdaje się zmierzać do wypracowania postępu. Wiążą się z nim jednak pewne koszty, które w XXI wieku osiągnęły niespodziewany wymiar i skalę. Jedną z negatywnych wypadkowych dążeń rozwojowych są choroby cywilizacyjne.

Pod tym pojęciem kryją się szerzące w skali globalnej przewlekłe schorzenia związane z postępem. Są to np. cukrzyca, nadciśnienie, miażdżyca, reumatyzm czy otyłość, ale też mające swoje podłoże w uzależnieniach alkoholizm, nikotynizm, narkomania, choroby weneryczne czy AIDS. Szacuje się, że już 10% mieszkańców ziemi jest obarczonych którąś z wymienionych przypadłości. Osoby te są często niezdolne do pełnego funkcjonowanie w życiu społecznym i z tego względu są dla niego pewnym obciążeniem. Wymagają stałej opieki lekarskiej, która jest tym trudniejsza, gdyż często niemożliwe jest ich wyleczenie, a przy tym wykazują często niezdolność do pracy, czy sprawnego poruszania się. Co ciekawe, występowanie chorób cywilizacyjnych obserwuje się częściej w społeczeństwach bardziej rozwiniętych. Prawdą jest, że mają one opiekę medyczną na wyższym poziomie, ale nie pomaga to na chwilę obecną ograniczyć rozprzestrzeniania się omawianych schorzeń. Dlatego coraz większy nacisk kładzie się profilaktykę w postaci promowania zdrowego stylu życia.

Brak komentarzy.

Zostaw komentarz